Artykuły

Jak przestać uszczęśliwiać wszystkich dookoła?

Potrzeba bycia akceptowanym przez otoczenie leży w naszej naturze. To jedna z potrzeb w tzw. piramidzie. Dotyczy sfery społecznej życia. Bywa, że brak akceptacji powoduje desperackie wręcz próby zdobycia jej. Często poprzez zadowalanie każdego, kto stanie nam na drodze, nawet jeśli odbywa się to wbrew sobie. Skąd się bierze takie postępowanie i czy jest możliwość uniknięcia tego zniewolenia?

Ciągłe dogadzanie innym powoduje, że człowiek się wypala, męczy a czasem wręcz traci sens życia. Robiąc rzeczy wbrew sobie, własnej naturze czy potrzebom przestają być sobą. Granie roli zgadzającego się na wszystko, na kogo można liczyć w każdej sytuacji jest nie tylko męczące dla osoby, która to robi. Taka postawa często bywa wykorzystywana przez innych, którzy zorientują się z kim mają do czynienia. W ten sposób nie tylko osoba niosąca pomoc, ale też ją odbierająca traci szacunek.

W tym miejscu należy rozróżnić dwie rzeczy. Czym innym jest naturalna empatia i bezinteresowna chęć pomocy tym, którzy tego naprawdę potrzebują a czym innym stałe poświęcanie siebie dla zadowolenia innych, by zdobyć chociaż ułamek ich uwagi i akceptacji. Pierwszy rodzaj zachowań świadczy o dojrzałej emocjonalności i jest warty pielęgnowania.

Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy własne życie emocjonalne nie jest uporządkowane a niesienie pomocy stanowi zaspakajanie wyłącznie potrzeb innych w celu zdobycia akceptacji i uznania dla siebie. Od takich zachowań można się uwolnić, chociaż jest to trudne. Zwłaszcza jeśli osoba przez lata funkcjonuje w takim właśnie schemacie swoistego uzależnienia od pomagania innym.

Sposoby na szczęśliwe życie… innych

Jeżeli to jest głównym celem Twojego życia, możesz zachowywać się w jeden z tych sposobów (a może wszystkie określają właśnie Ciebie?):

  • Brak umiejętności odmawiania w jakiejkolwiek sytuacji (np. mimo niechęci, zmęczenia, konieczności załatwienia własnych spraw kolejny raz zostajesz po godzinach, aby wykonać coś, co należy do obowiązków innych osób).
  • Udawanie zgodności ze zdaniem wszystkich (np. w towarzystwie unikasz wypowiedzenie zdania, jeżeli jest niezgodne z opinią większości, nawet jeśli jest inna od Twojej).
  • Nieustanne przepraszanie.
  • Poczucie obciążenia obowiązkami (za które nie zawsze Ty odpowiadasz).
  • Poczucie nadmiernej odpowiedzialności za samopoczucie innych (np. poczucie winy, gdy ktoś ma zły nastrój i próba poprawy go za wszelką cenę).
  • Niekomfortowe poczucie, gdy ktoś się na Ciebie złości i próba przywrócenia za wszelką cenę dobrych relacji.
  • Dostosowywanie własnych postaw i zachowań do innych (np. picie alkoholu, żeby nie wyłamać się z grupy, nawet jeśli tego nie lubisz lub słuchanie tej samej muzyki, czytanie takich samych książek itp.).
  • Nieustanna potrzeba pochwał i docenienia wysiłku (w innym wypadku następuje od razu analiza potencjalnych błędów).
  • Nawet jeżeli zostały zranione Twoje uczucia, unikasz mówienia o tym, aby druga strona nie czuła się przez to źle.
  • Unikanie wywołania konfliktu (często za cenę własnych potrzeb).

Podstawowe kroki na drodze do uwolnienia się od tego, by czuć się w nieustannym obowiązku “robienia innym dobrze” to uświadomienie sobie dwóch spraw. Przede wszystkim emocjonalnych i psychicznych konsekwencji takich zachowań oraz osobistych przyczyn takiego nawyku. To dwa filary rozpoczynające zmianę myślenia i postępowania wobec innych.

A dlaczego nie zadowalać siebie?

Po pierwsze warto przyjrzeć się jakie konsekwencje dla Ciebie i twojego otoczenia niesie wieczne zadowalanie innych:

  • Utrata czasu i sił życiowych, które są często bezproduktywnie marnowane na zaspokajanie cudzych potrzeb kosztem własnych.
  • Utrata kontaktu ze sobą spowodowana brakiem czasu i sił na nie tylko realizację, ale w ogóle myślenie o własnych oczekiwaniach. W pewnym momencie brak świadomości, że ma się swoje potrzeby równie ważne jak innych. Nawet jeżeli się pojawiają to są automatycznie tłumione, bo zacierają spojrzenie na potrzeby innych, które stały się priorytetem.
  • Utrata szacunku do samego siebie. Jesteś w swoich oczach najmniej ważny i ostatni na liście realizacji potrzeb. Jeżeli pojawią się, toczy się walka wewnętrzna, która trwoni czas i energię, a i tak w rezultacie kończy się przegraną potrzeb własnych przed cudzymi. Tu pojawia się też złudne poczucie, że inni lubią Cię za to, że zawsze można liczyć na Twoją pomoc, a nie za to, jakim naprawdę jesteś.
  • Samo przestajesz wiedzieć, jaki jesteś, więc nic dziwnego, że nie widzą tego inni. Nieustanne odpychanie na bok własnych potrzeb sprawia, że nie tylko inni, ale Ty sam tracisz okazję poznania kim naprawdę jesteś.
  • Utrata radości z kontaktów z ludźmi i nieustanne poczucie, że komuś trzeba pomóc a to Ty jesteś jedyną osobą, która może tego dokonać. Wypełnianie dziury w potrzebie samoakceptacji staje się wręcz obsesją. Ciągle myślisz czy inni Cię lubią i co myślą o Tobie. Brak więc radości ze spotkania i po prostu bycia razem z innymi.
  • Unikanie wyrażania własnych emocji, zwłaszcza tych trudnych w odbiorze dla innych (np. złość, lęk, irytacja), a także zachowań, które im towarzyszą (np. krzyk, płacz). Wyrażane emocje są “płaskie” i “bezbarwne”. Na zewnątrz jesteś ostoją spokoju, nawet jeśli w środku buzują te stany. Powoduje to nagromadzenie się ich i wybuch. Często w samotności, żeby tylko nie urazić innych. Może nawet pojawić się autoagresja.
  • Wzrost niechęci wobec innych, którzy są czasem wręcz traktowani jak wrogowie. Powodowane jest to przez poszukiwanie ujścia dla nagromadzonej frustracji. Może pojawić się ironia i sarkazm w wyrażaniu opinii. Ucieczka w takie zachowania z ukrytą agresją powoduje psucie się relacji i unikanie kontaktów z innymi, niszczą bliskość i intymność związków małżeńskich czy partnerskich.
  • Znaczący spadek zaangażowanie w zachowania na rzecz innych i chęci pomocy im. Ponieważ zaspakajając cudze potrzeby często zapominasz o swoich podstawowych potrzebach, w którymś momencie pojawia się fizyczne zmęczenie (spowodowane brakiem odpoczynku, zakłóceniem działania fizjologii). Mimo tego, by być lubianym i akceptowanym nadal podejmujesz się – nawet wbrew sobie – wykonywania działań pomocowych na rzecz innych. Eskaluje to własne trudności, które w końcu dochodzą do głosu.
  • Wzrost podatności na wykorzystywanie. Ludzie dość szybko orientują się, że jesteś osobą, która chętnie podejmuje się zdań na rzecz innych i z łatwością mogą zacząć to wykorzystywać. Skoro do tej pory ochoczo zgadzałeś się na wszystko bez słowa skargi i określania granic, dlaczego miałoby się to zmienić? Dochodzi do tego niskie poczucie własnej wartości. Czasem uświadomienie sobie bycia wykorzystywanym nic nie zmienia, bo poczucie bycia potrzebnym i docenionym przewyższa potrzebę budowania własnej wartości.

Doświadczanie choć jednej z tych konsekwencji wywołuje zapewne dwie reakcje. Po pierwsze dyskomfort, że do czegoś takiego doszło. Po drugie może pojawić się zaprzeczenie. To bardzo ważne, bo takie poczucia powodują, że łatwiej o motywację do zmiany na lepsze dotychczasowego życia.

Korzenie sięgają przyszłości

Kolejnym krokiem jest wędrówka w głąb siebie i dostrzeżenie przyczyn aktualnego stanu rzeczy w przeszłości. Bo tam właśnie jest źródło wszelkich problemów z akceptacją siebie i koniecznością nieustannego walczenia o cudze względy.

Powrót do dzieciństwa jest konieczny, nawet jeżeli może wywołać bolesne wspomnienia. Nie można jednak otworzyć jednych drzwi bez zamknięcia innych, bo zrobi się przeciąg. A przebywanie w nim nieustannie spowoduje tylko nieprzyjemne dolegliwości. Tak więc trzeba zobaczyć co zdarzyło się u zarania naszego pobytu na Ziemi, jakie były relacje z rodzicami i rodzeństwem, jak kształtowana była nasza tożsamość. Od tego zależy samopoczucie dorosłej osoby i pozytywna lub negatywna samoocena.

Jeżeli osoba dorosła ma bardzo silną potrzebę ciągłego zadowalania innych istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo zaniedbania przez rodziców we wczesnych fazach rozwoju. Wychowanie w rodzinie przemocowej (zarówno fizycznie jak i psychicznie), z uzależnieniami od substancji psychooaktywnych (alkohol, narkotyki), warunkowa miłość czy też nieustanna krytyka i wymaganie doskonałości sprawiają, że dziecko uczy się nieprawidłowych wzorców postępowania. Robi wszystko, by zadowolić rodzica, by ten nie krzyczał, nie pił, nagrodził czułością lub pochwałą.

Paradoksalnie nadmiar okazywania pozytywnych uczuć w dzieciństwie i wychowanie w atmosferze miłości i akceptacji wcale nie gwarantuje braku pojawienia się postawy uległości wobec innym w wieku późniejszym. Wymaganie nieustannego posłuszeństwa i grzeczności może przynieść odwrotne do zamierzonych konsekwencje.

Z tego wynika, że zadowalanie innych to bardzo często rodzaj wyrafinowanego mechanizmu obronnego. W zależności od stylu wychowania, zachowania pomocowe mogą wynikać z chęci uzyskania nagrody lub uniknięcia kary. Poszukiwanie akceptacji i miłości na chwilę uwalnia od lęku lub zaspokaja potrzebę braku powstałą w dzieciństwie.

Samozadowoleniu mówimy stanowcze TAK!

Skoro wiadomo, że droga do załatania emocjonalnych dziur w sobie nie prowadzi przez zadowalanie innych, bo tak naprawdę chodzi w tym wszystkim o siebie, co można zrobić, by przywrócić właściwe proporcje w życiu? Jak skierować własne spojrzenie z nieustannego zaspakajania innych i zacząć działać zgodnie ze sobą, kierując się także swoimi potrzebami i pragnieniami? Jak stworzyć status quo pomiędzy byciem altruistą gotowym do niesienia pomocy a egoistą dbającym o siebie?

Jest to możliwe, jeżeli zacznie się na powrót być autentycznym sobą. Pierwszym krokiem jest odnalezienie siebie i wyrażanie, nawet jeżeli będzie to oznaczać sprzeciw otoczenia. Jeżeli czujesz się źle – powiedz to! Jeżeli nie jesteś w stanie wykonać jakiegoś zadania – powiedz otwarcie o przyczynach tego! Zacznij być panem swojego czasu i energii. Dawaj go tym, którym naprawdę chcesz, nie tylko dla bycia szanowanym i lubianym.

Takie postępowanie sprawi, że w życiu zostaną te osoby i relacje, które warto budować, a znikną te, które powodują tylko utratę własnych sił i energii. Mimo, że początkowo może to być trudne, bo nawet grozi Ci, że na chwilę zostaniesz sam, to wiedz, że warto podjąć takie ryzyko. Lepiej być z tymi, którzy lubią i kochają Cię za to, jakim jesteś, a nie z tymi, którzy dostrzegają Cię wyłącznie wtedy, gdy czegoś potrzebują. Spowoduje to także wzrost zainteresowania potrzebami innych i większą efektywność w spełnianiu tych, które uznasz za konieczne i możliwe do zrealizowania przez Ciebie.

Wzrost szczerości i bezpośredniości w wyrażaniu siebie i sprzeciwianiu się wykonywania zadań, które do tej pory było oczywiste, że wykonasz, może wiązać się z tym, że część osób będzie mocno zaskoczonych, niektórzy wręcz się odsuną czy obrażą na Ciebie, że nie spełniasz ich oczekiwań, a robiłeś to do tej pory. To weryfikuje prawdziwych przyjaciół. Jeżeli ktoś mimo tej zmiany nadal Cię lubi, wiadomo, że jesteś dla niego ważny, jaki jesteś. Jeżeli zaś ktoś przestaje Cię lubić, bo nie robisz tego, co do tej pory – trudno. Nie można zadowolić wszystkich dookoła.

Ten czas przejściowy bywa zwykle bardzo trudny i często rodzi się pokusa powrotu do dawnego stylu życia, aby utrzymać utracone kontakty. Nie warto do tego wracać! Pozostając sam ze sobą masz szansę zobaczyć nie tylko kim jesteś, ale też z jakimi ludźmi chcesz być. Dzięki temu inaczej spojrzysz nie tylko na istniejące, ale też na nowe relacje. Będziesz wybierał ważne dla Ciebie bez poczucia winy, że odrzucasz kogoś, kto chce Cię tylko wykorzystać i zmanipulować dla własnych korzyści.

Ważne, by raz obierając kurs na zmianę trzymać się tej drogi i nie dać zwodzić wszelkim komentarzom, fochom czy próbom szantażu emocjonalnego. Często osoby, którym pomagałeś robią to nieświadomie, rzutując na Ciebie własne braki. Tym bardziej ważne jest wytrwanie w swoim postanowieniu. Jednocześnie staraj się nie krytykować tych, którzy się na Ciebie gniewają i żądają powrotu dawnego Ciebie. Skup się na sobie. Oni sami muszą sobie poradzić z tym stanem. Możesz im wytłumaczyć, co powoduje zmianę Twojej postawy, dać znak, w jakich momentach czujesz się źle i co do tego prowadzi. Powiedz uczciwie jaka jest ich rola w tym złym samopoczuciu. Osoby, które darzą Cię pozytywnymi uczuciami zrozumieją to i zaakceptują zmianę, a nawet będą Ci w tym wspierać. Jeżeli będzie inaczej warto zadać sobie pytanie czy na pewno kontakt z tą osobą jest konieczny dla Ciebie?

Najważniejsze, by pozostać w zgodzie ze sobą i mieć szacunek do samego siebie. To budujące uczucie, które wpłynie na lepsze budowanie i przeżywanie przez Ciebie zdrowych relacji z otoczeniem.

Droga ku lepszej przyszłości

Uświadomienie sobie przyczyn i konsekwencji to połowa drogi. Dalszą jej część stanowi praca nad wybudowaniem nowych zachowań (lub powrocie do starych, jeśli nastąpiła ich utrata), które sprawią, że przestaniesz nieustannie zadowalać innych. Jednocześnie będziesz zadowolony z siebie i nauczysz się kochać siebie takim, jaki jesteś naprawdę.

Jeżeli czujesz się nie siłach, by samodzielnie pokonać tę drogę, to znaczy, że jeszcze nie pojawiło się obsesyjne poszukiwanie akceptacji innych. Jeżeli jednak odkryjesz, że podłoża tych zmian są bardziej głębokie i trudno je rozwiązać samemu, warto wesprzeć się pomocą fachowców. W czasie psychoterapii odnajdziesz na powrót siebie i nauczysz się postępować zgodnie ze sobą.

Niezależnie od tego czy samodzielnie, czy podczas psychoterapii będziesz odbudowywać siebie, warto wesprzeć się następującymi metodami:

  • Uświadomienie sobie, że mówienie “NIE” nie ma nic wspólnego z zasadami savoir-vivre. Asertywność jest sposobem obrony siebie bez wyrządzania szkody innym. Broniąc swoich granic nie naruszasz granic innych ludzi. Możesz być miły, życzliwy i kulturalny, a jednak mówić “NIE” tam, gdzie jest to dobre dla Ciebie. Bez konsekwencji utraty sympatii ze strony innych.
  • Metoda małych kroczków. Warto stawiać sobie drobne, realne do wykonania cele. Zaczynając od domawiania w małych sprawach o wiele łatwiej jest potem zrobić to samo w przypadku większego wyzwania. Należy stopniować poziom trudności od najmniejszego przez coraz większe.
  • Uświadomienie sobie własnych emocji i samopoczucia podczas odmawiania innym. Nawet jeżeli są negatywne, pojawia się wstyd, złość na siebie, poczucie, że kogoś zawodzisz, warto je przeanalizować i pracować nad nimi. Pozwoli to lepiej budować pozytywne mechanizmy.
  • Komunikowanie własnych uczuć i potrzeb językiem miłości, bez oceniania drugiej osoby. Warto mówić wyłącznie o swoich odczuciach, bez skupiania się na cudzych. Nie mamy na to wpływu, jak odbierają nas inni.
  • Podejmowanie pracy nad swoimi potrzebami – od uświadamiania ich sobie, przez obserwowanie, aż po zaspokajanie. Warto sporządzić listę potrzeb a potem poszukiwać sposobów, dzięki którym można je zrealizować.

Warto wesprzeć się fachową literaturą i doświadczeniem innych. Pomocne jest także wykonanie prostego ćwiczenia, które pozwoli zaobserwować i poczuć, jakie mechanizmy pojawiają się w Tobie podczas odmawiania innych. Ustal sobie, że np. przez kolejny tydzień postarasz się nie uszczęśliwiać innych. Odpowiedzialność skierujesz na siebie a im oddasz odpowiedzialność za własne sprawy. Przez ten czas będziesz realizował tylko swoje potrzeby. Po upływie ustalonego czasu dokonaj refleksji jak się z tym czujesz i zastanów się czy dobrze Ci żyć w taki sposób.

Możesz wracać do tego artykułu jeszcze raz lub dwa, by przypomnieć sobie podstawowe zasady. Pamiętaj, że ten eksperyment jest tylko i wyłącznie dla Ciebie i sam decydujesz, co zrobisz ze zdobytą w tym czasie wiedzą. Powodzenia!

2 komentarze
  1. Aleksandra Fabian

    Świetny artykuł

    Odpowiedz
  2. Joanna Pieklik

    Najważniejsze by najpierw zadbać o własny komfort psychiczny . Jeśli Ty nie będziesz zadowolonym , spokojnym człowiekiem, nikt nie będzie chciał Cie słuchać 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj nasze sprawdzone metody

Tu jesteśmy

Send this to a friend